Bez glutenu

M.poznałam jakiś czas temu. Przebywała na oddziale gastroentorologicznym. Weteranka szpitala. Gościła tutaj przynajmniej dwa razy do roku. Diagnoza: celiakia, którą potwierdzono na początku lat dziewięćdziesiątych. Wcześniej niewiele osób mówiło o tej chorobie. Kolejne rozpoznanie to choroba Gravesa-Basedowa (schorzenie autoimmunologiczne o cechach nadczynności tarczycy),

a także anemia i Parkinson, który dziś u czterdziestokilkuletniej M. pojawił się, gdy ledwo przekroczyła trzydziestkę. Kiedy ją poznałam w jej drogach rodnych znaleziono dwa guzki.

Dlaczego piszę o M.?

Przypomniałam sobie o niej w trakcie lektury książki dr Alessia Fasana pt. „Wolni od glutenu”. Dziś dużo się mówi o nietolerancji na to białko, a także chorobach z nią związanych. Coraz większa jest świadomość. Jest też  i moda na diety bezglutenowe.

Historia M. pokazuje jak ogromne spustoszenie w ciele robi celiakia.

 

Czym jest celiakia?

 

„Celiakia to zaburzenie genetyczne dotykające dzieci i dorosłych. Ludzie z celiakią nie mogą spożywać pokarmów zawierających gluten, który znajduje się w pszenicy oraz w innych zbożach. W organizmach osób z celiakią gluten powoduje reakcję autoimmunologiczną, która może ostatecznie doprowadzić do całkowitego zniszczenia kosmków jelitowych, czyli małych palcopodobnych wypustek znajdujących się na powierzchni błony śluzowej jelita cienkiego”.[1]

 

Zniszczone kosmki jelitowe to zaburzone trawienie i nieprzyswajanie substancji odżywczych. Stąd u M. anemia i chorobliwa chudość. Celiakia to biegunki, ale również większe ryzyko osteoporozy, uszkodzenie szkliwa zębów, zaburzenia pracy trzustki i innych narządów, dolegliwości ginekologiczne oraz zapalenia układu nerwowego. Dziś coraz częściej mówi się o nadwrażliwości na gluten w kontekście takich chorób jak Parkinsona, czy niedyspozycji tarczycy jak Hashimoto, albo Gravesa-Basedowa.

 

Często to właśnie celiakia poprzedza te choroby. I niestety wciąż nie dysponujemy lekarstwem, które miałoby moc wyleczenia. Jedyne, co przynosi ulgę, to dieta bezglutenowa, czyli jadłospis bez takich zbóż jak pszenica, żyto, jęczmień ale również  owies, który może być zanieczyszczony np. podczas pracy w młynie.

 

Celiakia to nie alergia pokarmowa. Alergia pokarmowa, na przykład na pszenicę, to jest coś, czego skutki czujemy niemal natychmiast po spożyciu. Na przykład obrzęk nosa, swędzenie lub podrażnienie jamy ustnej, łzawienie oczu, biegunka, nudności, pokrzywka skórna.

 

Jeszcze czymś innym jest nieceliakalna nadwrażliwość na gluten, mimo że często towarzyszą jej podobne objawy jak przy celiakii, a mianowicie: biegunki, wzdęcia, skurcze, bóle brzucha, zaparcia, dodatkowo odczucie ociężałości, otumanienia. Zasadnicza różnica pomiędzy celiakią a nieceliakalną nadwrażliwością na gluten jest taka, że ta druga choroba nie uszkadza jelita, i nie prowadzi do zniszczenia kosmków jelitowych.

O ile w przypadku celiakii mówi się, że objawy spowodowane obecnością glutenu pojawią się dopiero po kilku tygodniach, a nawet latach, o tyle przy nieceliakalnej nietolerancji glutenu mówi się o reakcji po kilku godzinach, lub dniach, czyli trochę później, niż jak to ma miejsce przy alergii.

 

Jak sprawdzić, czy cierpisz na nietolerancję glutenu?

 

Najprościej wykonać badanie krwi, choć jeśli chodzi o celiakię, wciąż diagnostycznym standartem jest biopsja jelita i ocena histopatologiczna pobranych wycinków.  Jeśli chodzi o badanie serologiczne  z krwi, sprawdzamy: poziom przeciwciał w klasie IgA i IgG, obecność przeciwciał anty-Ema i  obecność HLA-DQ2 i DQ8 – specyficznych surowiczych markerów przeciwciał przeciw transglutaminazie tkankowej (anty-tTG). Ich obecność w 97% przypadków wskazuje na celiakię. W przypadku nieceliakalnej nietolerancji na gluten i alergii te markery są niewymagane. 

 

Badanie krwi jest informacją dla twojego lekarza co do dalszego postępowania.

 

Czy warto bez konsultacji z lekarzem stosować dietę bezglutenową? Otóż, jeżeli po eksperymentalnym odstawieniu produktów zawierających gluten czujesz się znacznie lepiej, na przykład jesteś mniej zmęczona, twój brzuch nie jest wzdęty, tym bardziej skorzystaj z pomocy lekarza. Jednakże pamiętaj, że robienie rozmaitych badań, czy testów może zafałszować wyniki, jeśli zrobisz je podczas glutenowej abstynencji. Aby sprawdzić, co ci dolega, powinnaś odżywiać się, tak jak miałaś to w swoim zwyczaju. Konsultacja lekarska jest potrzebna, ponieważ twoje lepsze samopoczucie po odstawieniu glutenu może zataić inne poważne choroby, które później mogą ujawnić się z całą mocą.

 

Ale wróćmy do M.

 

Bardzo chorowała. Głównie dlatego, że nie zawsze mogła odżywiać się tak jak należy. Powód nie trzymania diety był bardzo prozaiczny. Jako uboga rencistka nie mogła sobie pozwolić na drogie produkty bezglutenowe (choć dzięki modzie są bardziej przystępne), jak również nie stać ją było na dietę pełną antyoksydantów i witamin, które znajdują się w kolorowych warzywach i owocach. Jadła to, co miała pod ręką. I co było najtańsze. I jakoś się trzymała. Żeby nie dać się Parkinsonowi, codziennie haftowała przepiękne makatki i obrusy.

 

Jeśli chciałbyś zobaczyć zdobycie Mount Everestu na co dzień, to wyobraź sobie drobną kobietę, której lewa część ciała – ręka, noga – drży  jak rozhuśtana gałąź, i która to kobieta z wielką cierpliwością, wsłuchana w romantyczne przeboje jednej z rozgłośni radiowych, nawleka kilkanaście minut igłę, następnie rozkłada płachtę lnu, na której widać rozedrgany szkic kwiatowego wzoru i mozolnie nitka za nitką wypełnia kolorem, to co widzi.

 

Choroby nie dały jej rady. To, co niemal ją zabiło to bezduszność urzędników.

 

Parę miesięcy po tym, jak ją poznałam, odebrano jej rentę (kilkaset złotych), mimo oświadczenia lekarskiego o  jej niezdolności do pracy.

Było bardzo źle. M. przestała zupełnie uważać, co je. Mówiła: „Państwo chce, żeby zdechła, to zdechnę.”

Resztką sił zmusiła się jednak do działania. Odwoływała się, i w końcu po kilku miesiącach (okrutnej biedy i głodowania), ponownie przyznano jej te parę marnych groszy. Niedawno dostałam od niej piękną serwetę. Kolorowy kordonek. M. wciąż upiększa świat.

 

 

 

Felieton ukazał się w magazynie “Wróżka” nr 4/2017

[1] „Wolni od glutenu”, dr Alessio Fasano, Wyd. Druga Strona 2016