“Chcesz być piękna, musisz cierpieć.” Serio?

Przyznam się wam do czegoś. Nie umiem chodzić w szpilkach.  Chyba się nigdy nie nauczę, chociaż, jest mała nadzieja. Mój sąsiad, dziarski siedemdziesięciolatek właśnie nauczył się pływać na kitesurfingu. Wow! Ograniczenia są tylko w głowie.

Dlaczego nie umiem chodzić na szpilkach? Wzrostem przebijam średnią krajową, w związku z czym, jako młoda dziewczyna obawiałam się porównań do chwiejącej się żyrafy, a później zupełnie nie po drodze było mi spacerowanie w niewygodnych butach, tym bardziej, że jestem łazikiem i dzień bez kilkunastu tysięcy kroków to dzień stracony. Wyobraźcie sobie Rudzińską na szpilkach, jak zasuwa po dziurawych chodnikach i  ściga  się z tramwajem, bo nie chciało się jej czekać na przystanku! W dodatku często niesie plecak. Nie żyrafa, tylko wielbłądzica na szczudłach!

Wygoda wygodą, ale naprawdę zazdroszczę kobietom, które z gracją kołyszą się  w butach na wysokim obcasie.

 

Jak wy to robicie?

Tymczasem odkryłam,  że obuwnicze kompleksy dotyczą nie tylko szpilek, ale również balerinek. Serio! Też mnie to zdziwiło. Otóż pewna znajoma nigdy, przenigdy nie założy płaskich butów, bo a) jej mąż mówi, że źle w takich wygląda, b) ona sama uważa, że jest na to za niska, c) uważa, że mąż ma rację.

Jej praca wymaga wielu godzin stania. Zazwyczaj po takim dniu ledwo człapie, i  bolą ją nie tylko stopy, kolana, ale przede wszystkim kręgosłup. Niemniej, jak mantrę lubi powtarzać: „Chcesz być piękna musisz cierpieć”.

Z przekonaniami niestety jest tak, że jak już raz do człowieka się przykleją, to bardzo trudno się ich pozbyć. Co więcej te przekonania aspirują do nazywania się prawdą! Zastanów się proszę nad zdaniem: „Chcesz być piękna musisz cierpieć”. Jakie odczucie w tobie się budzą, gdy je teraz czytasz? Bierzesz to za pewnik? A może pojawia się pytanie: Dlaczego muszę cierpieć? Mam nadzieję, że tak jest, że podobne dyrdymały budzą w tobie opór, lub chociażby wątpliwości.

 

Szybkie kuracje

Całkiem niedawno wpadła mi w ręce urocza książeczka pt.: „NLP w balerinkach, czyli jak szybko, łatwo i przyjemnie stać się szczęśliwą kobietą” Agnieszki Ornatowskiej[1]. Wiadomo, kupiłam ją z powodu butów, ale również z powodu przekazu, jaki znalazłam w tytule. Niemal natychmiast sprowokował  we mnie chęć polemiki. Pomyślałam: „Hola, hola, często chodzę w balerinkach, a nie zawsze jestem szczęśliwa”. Poza tym powątpiewam w szybkie kuracje…

NLP to neurolingwistyczne programowanie, a inaczej to technika pracy nad sobą, dzięki której poznajemy siebie i otoczenie przy pomocy narzędzi, które naturalnie posiadamy, czyli zmysłów, języka i obserwacji, na podstawie których wykuwamy wnioski do programowania  zachowań i reakcji, tak aby służyły realizacji planowanych celów. Książka Ornatowskiej to sympatyczny przewodnik po tej metodzie, która sprzyja samorozwojowi i może być dobrym początkiem do lekcji: „Jak być świadomym swoich potrzeb człowiekiem”. Pewnie się domyślasz, że w tej książce szpilki to symbol czegoś, co uwiera, co daje nieprzyjemne odczucia, unieszczęśliwia i męczy, jak wysoki obcas właśnie. „Żeby przestać żyć na szpilkach, trzeba po prostu… je zdjąć”, czytamy.

 

Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić.

Czasami obawa przed nieznanym skutecznie blokuje podjęcie decyzji i w rezultacie stoisz w miejscu. Nie wykonujesz nawet najmniejszego kroku do przodu. Żeby zdjąć przysłowiowe szpilki trzeba najpierw rozprawić się z przekonaniami, które pętają.

”Chcesz być piękna musisz cierpieć” – jak można się pozbyć czegoś takiego? Warto zadać sobie kilka pytań i podrążyć. Czy zawsze w to wierzyłaś? Czy to przekonanie jest dla ciebie zdrowe? Czego tak naprawdę chcesz?

„Gdy zaczniesz chodzić w balerinkach, to trochę tak, jakbyś od nowa uczyła się chodzić”, pisze Ornatowska. I ma na myśli nie obuwie, ale umiejętność cieszenia się wszystkimi swoimi emocjami. W życiu zdarzać się będą i lepsze i gorsze dni. Nie da się uniknąć cierpienia, ale przemierzając świat w butach skrojonych na miarę, łatwiej ci będzie wejrzeć w  swoje emocje, i wyciągnąć z nich (również z  tych przykrych) to, co dla ciebie najlepsze.

„Ale ja kocham szpilki”, zapewne niejedna z was tutaj powie. I bardzo dobrze! Noś je zatem, jeśli tobie to sprawia przyjemność. TOBIE, powtórzę, i po cichutku pozazdroszczę, że umiesz w nich chodzić:)

 

 

Felieton ukazał się w nr 9/2016 miesięcznika “Wróżka”

 

[1]Agnieszka Ornatowska, „NLP w balerinkach, czyli jak szybko, łatwo i przyjemnie stać się szczęśliwą kobietą”, Helion 2016